telefon z drugiej ręki a gwarancja
Korzyści można mnożyć. Sprzedawane przez nas używane smartfony i poleasingowe iphone’y to wysokiej klasy sprzęt najlepszych światowych producentów (Apple, SAMSUNG, Huawei). Outlet smartfonów to stosunkowo najtańsze telefony w oferowanej jakości dostępne na rynku.
The Hunt. Kolejną świetną aplikacją do sprzedaży i kupowania ubrań z drugiej ręki jest The Hunt, które samo określa się jako "social secondhand marketplace". Popularna jest głównie wśród młodych osób, którym bliska jest idea mody odpowiedzialnej i tym zakochanych w estetyce z dawnych dekad. Jej działanie jest proste - po
Nowy telefon Samsung Galaxy A23 5G - gwarancja. 790 zł. Nowe. Poznań, Śródka - 20 listopada 2023. Rezerwacja. Samsung Galaxy S23 8GB. 2 399 zł. Nowe. Wrocław, Krzyki - 22 listopada 2023.
Ubrania z drugiej ręki w sieciówkach? 4F przedstawia projekt Change. 21 January 2022. Jedna z popularniejszych, polskich sportowych marek odzieżowych stawia na rozwiązania z myślą o środowisku i klimacie. 4F planuje zamknąć obieg i ułatwić swoim klientom zakupy z drugiej ręki. Reklama.
Samsung Galaxy A54 5G SM-A546 8/128GB. Samsung Galaxy S23 Ultra 5G SM-S918 12/512GB. Planujesz zakup używanego telefonu z komisu lub Allegro? Koniecznie sprawdź, na co musisz zwrócić uwagę wybierając smartfon z drugiej ręki, aby później tego nie żałować.
Freund Flirtet Ständig Mit Anderen Frauen. Kupując używanego iPhone’a, zwykle liczymy na to, że uda nam się wejść w posiadanie świetnego telefonu bez konieczności wydawania dużej sumy pieniędzy. Niestety, taki zakup zawsze wiąże się też z pewnym ryzykiem. Nieuczciwi sprzedawcy, podróbki i ukryte dodatkowe koszty to tylko kilka spośród problemów, na które możemy natrafić w trakcie naszych poszukiwań. Wprawdzie ryzyka nieudanego zakupu nie da się wyeliminować kompletnie, jednak istnieje kilka sposobów na to, by je zminimalizować. W poniższym poradniku postaram się podpowiedzieć Wam, na co należy zwrócić uwagę podczas zakupu używanego iPhone'a (chociaż niektóre z poniższych rad mogą przydać się również przy zakupie iPada). Zawarte w nim informacje skierowane są głównie do osób, które upatrzyły już sobie jeden lub kilka konkretnych egzemplarzy (działających i pozbawionych poważnych, widocznych na pierwszy rzut oka uszkodzeń) i chcą zbadać je dokładniej, by uniknąć przykrych niespodzianek. IMEI i numer seryjny Sprawdzanie telefonu najlepiej zacząć od znalezienia jego IMEI (International Mobile Equipment Identity). Pod tą nazwą kryje się unikatowy numer nadawany każdemu telefonowi komórkowemu. Najprostszym sposobem na znalezienie IMEI jest wybranie numeru *#06# lub wejście w Ustawienia>Ogólne>To urządzenie. W tym drugim wypadku warto od razu spisać również numer seryjny, który przyda nam się podczas dalszego sprawdzania telefonu. Jeśli nie możemy samodzielnie obejrzeć urządzenia przed zakupem, a sprzedawca nie chce udostępnić nam wspomnianych numerów, może oznaczać to, że chce ukryć przed nami pewne informacje na jego temat. Posiadając numer IMEI telefonu, który chcemy nabyć, możemy sprawdzić jego historię w internetowych bazach danych. W ten sposób dowiemy się, czy dany iPhone figuruje na liście urządzeń skradzionych, zgubionych, zgłoszonych do ubezpieczyciela lub zablokowanych z powodu niepłacenia rachunków. W zależności od tego, jak bardzo szczegółowy raport na temat danego telefonu chcemy uzyskać, możemy skorzystać z usług darmowych (np. IMEI Pro) lub płatnych (np. CheckMend). Warto jednak pamiętać o tym, że żaden z tego typu serwisów nie gwarantuje stuprocentowej poprawności wyników. Następnie należy sprawdzić, czy numer IMEI telefonu zgadza się z tym naklejonym na spodzie pudełka (zerwana naklejka lub brak pudełka powinny stanowić dla nas sygnał ostrzegawczy) oraz nadrukowanym na obudowie (tylko w przypadku modeli 6, 6 Plus, SE, 5s, 5c i 5). Oczywiście niezgodność któregokolwiek z wspomnianych numerów z danymi wyświetlanymi w ustawieniach telefonu nie jest jeszcze gwarancją tego, że sprzedawca chce nas oszukać. Różnice mogą wynikać np. z napraw telefonu lub darmowej wymiany przeprowadzonej w ramach gwarancji. Niemniej jednak widząc jakąkolwiek niezgodność, należy podejść do zakupu z większą ostrożnością i dokładniej wypytać sprzedawcę o przeszłość danego iPhone'a. Numer seryjny urządzenia pozwoli nam z kolei sprawdzić, czy dany telefon jest nadal objęty gwarancją. Wprawdzie informacja ta może pojawić się również w niektórych spośród wspomnianych wcześniej raportów IMEI, jednak najpewniejszym źródłem jest w tym przypadku oficjalna baza danych Apple, w której wyszukiwanie odbywa się właśnie na podstawie numerów seryjnych. Jest to także świetny sposób na upewnienie się, że nie mamy do czynienia z podróbką lub tak zwanym „frankenphone’em” (iPhone’em złożonym z części zaczerpniętych z kilku różnych egzemplarzy - najczęściej stare podzespoły w obudowie z nowszego modelu). W tym pierwszym przypadku numer nie będzie figurował w bazie danych (strona wyświetli komunikat o błędzie), w drugim zaś pojawią nam się informacje na temat innego, najprawdopodobniej starszego modelu niż ten, który planujemy nabyć. W przypadku wątpliwości co do oryginalności iPhone'a najlepiej sprawdzić system operacyjny (podróbki mają najczęściej Androida stylizowanego na iOS) oraz zainstalowane fabrycznie aplikacje (Google Play zamiast App Store to dość wyraźny dowód na to, że nie mamy do czynienia ze sprzętem firmy Apple). Blokada Znajdź mój iPhone „Znajdź mój iPhone" to funkcja systemu iOS, która nie tylko ułatwia znalezienie zaginionego telefonu, ale też pozwala go zdalnie zablokować, by uniemożliwić dostęp niepowołanym osobom. To skądinąd przydatne rozwiązanie może jednak okazać się sporym problemem, jeśli mamy pecha trafić na sprzedawcę, który nie zadał sobie trudu, by odpowiednio przygotować telefon do sprzedaży. Aktywna funkcja „Znajdź mój iPhone” uniemożliwia bowiem wymazanie telefonu i aktywowanie go pod nowym Apple ID bez podania loginu i hasła poprzedniego użytkownika, co ogranicza dość znacznie jego funkcjonalność. Pół biedy, jeśli trafimy na uczciwego sprzedawcę, który zostawił aktywne zabezpieczenia przez zwykłą niewiedzę bądź zapominalstwo. W takiej sytuacji może on bowiem bez problemu dezaktywować zabezpieczenia zdalnie. Gorzej, gdy trafimy na mniej uczciwego handlarza, który świadomie sprzedał nam telefon, do którego nie pamięta bądź nie zna hasła. Takie osoby po otrzymaniu pieniędzy zwykle albo udają niewiedzę, albo zapadają się pod ziemię, nie reagując na dalsze próby kontaktu. By uniknąć takich nieprzyjemnych sytuacji, warto uprzednio upewnić się, że telefon, który chcemy nabyć, nie posiada aktywnej blokady „Znajdź mój iPhone”. By to zrobić, należy wejść na stronę i podać numer seryjny lub IMEI. Jeśli strona poinformuje nas o tym, że blokada w danym egzemplarzu jest nadal aktywna, należy poprosić sprzedawcę o jej wyłączenie, a jeśli nie będzie chciał/mógł tego zrobić - zrezygnować z zakupu. Warto też wspomnieć o prawdziwej pladze polskich portali aukcyjnych, czyli iPhone'ach z tzw. „Blokadą iCloud” (znaną też jako „prosi o jakieś hasło, może ktoś będzie umiał to naprawić”). Pod tą nie do końca poprawną nazwą kryją się najczęściej zgubione lub skradzione telefony, które zostały zdalnie wymazane i zablokowane przez ich prawowitych właścicieli. Takie oferty należy omijać szerokim łukiem, nie tylko z powodu ich bardzo wątpliwej legalności, ale też z uwagi na fakt, iż taki telefon praktycznie nie nadaje się do użytku (jedynym pewnym sposobem na całkowite zdjęcie blokady jest wymiana płyty głównej, co może kosztować nawet kilkaset złotych). Simlock i kraj pochodzenia Mimo iż simlock, czyli blokada umożliwiająca korzystanie z kart sim tylko jednego operatora, nie jest już tak popularny jak jeszcze kilka lat temu, to jednak w ofertach polskich serwisów aukcyjnych nadal można znaleźć wiele iPhone'ów z takim ograniczeniem. Gdy interesujący nas telefon ma założonego simlocka w polskiej sieci, zdjęcie blokady nie powinno stanowić większego problemu. W najlepszym razie operator zdejmie go za darmo, w najgorszym zaś będzie trzeba zapłacić za to kilkadziesiąt złotych. Dużo gorzej wygląda sytuacja z zagranicznymi sieciami, w wypadku których ceny usunięcia simlocka sięgają nawet kilkuset złotych. Szczególną ostrożność należy zachować w przypadku operatorów działających zarówno w Polsce, jak i poza granicami naszego kraju. Często zdarza się bowiem, że tania oferta iPhone'a z simlockiem np. T-Mobile dotyczy w rzeczywistości brytyjskiej bądź amerykańskiej wersji tej sieci. A skoro już mowa o iPhone'ach pochodzących zza granicy - warto też pamiętać o tym, że niemal każdy model telefonu z oferty Apple produkowany jest w trzech bądź więcej wariantach, przeznaczonych na różne rynki i różniących się między sobą obsługiwanymi pasmami LTE. Zakup niewłaściwego może więc utrudnić nam korzystanie z internetu bezprzewodowego. Więcej informacji na temat modeli iPhone'ów właściwych dla poszczególnych krajów znajdziecie na oficjalnej stronie Apple. Jailbreak Jailbreak, czyli proces instalacji zmodyfikowanej wersji systemu iOS znoszącej wiele ograniczeń narzuconych przez Apple, to temat, który od samego początku wzbudza sporo emocji wśród użytkowników. Podczas gdy jedni nie wyobrażają sobie korzystania ze standardowej wersji systemu, inni postrzegają wszelkie modyfikacje jako potencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa. Mimo iż obecnie Jailbreak nie jest już tak popularny jak jeszcze kilka lat temu, to jednak na portalach aukcyjnych nadal można trafić na urządzenia, na których został on przeprowadzony. Sprzedawcy przeważnie informują o tym otwarcie, licząc na to, że modyfikacja okaże się dla niektórych dodatkową zachętą. Osobiście odradzałbym jednak zakup takiego iPhone'a z jednego prostego powodu. Obecność Jailbreaka wskazuje wyraźnie na to, że poprzedni użytkownik z jednej strony lubił eksperymentować ze swoim telefonem, z drugiej zaś nie zadał sobie trudu, by poprawnie przygotować go do sprzedaży, czyszcząc pamięć i przywracając ustawienia fabryczne. Nazwijcie mnie paranoikiem, ale takie połączenie nie wróży niczego dobrego. Jeśli więc naprawdę zależy nam na posiadaniu Jailbreaka w naszym iPhonie, o wiele bezpieczniej i pewniej jest kupić „normalny” egzemplarz i wykonać modyfikację samodzielnie. Jeśli zaś nie chcemy Jailbreaka, jednak mamy obawy, że interesujący nas egzemplarz posiada taką modyfikację, należy spróbować wyszukać w nim aplikację o nazwie Cydia, która służy do instalowania aplikacji i rozszerzeń w zmodyfikowanych telefonach. W razie wątpliwości można też uruchomić Safari i wpisać w pasku adresu Cydia:// (zmodyfikowany system zapyta, czy otworzyć stronę w aplikacji Cydia, niezmodyfikowany wyświetli komunikat o niepoprawnym adresie). W przypadku odkrycia Jailbreaka dopiero po zakupie telefonu należy dla bezpieczeństwa wprowadzić go w tryb awaryjny, a następnie wymazać i odtworzyć za pomocą programu iTunes. Warto jednak mieć na uwadze, że takie działanie automatycznie zaktualizuje system do najnowszej wersji kompatybilnej z danym modelem. Stan techniczny Ocena stanu technicznego iPhone'a nie należy do najłatwiejszych zadań, zwłaszcza jeśli kupujemy go przez internet i nie mamy możliwości samodzielnego przetestowania go przed zakupem. Zdjęcia opublikowane na portalu aukcyjnym lub podesłane na maila pozwolą nam wprawdzie ustalić, czy dany egzemplarz nie ma uszkodzeń wizualnych (stłuczony ekran, wgnieciona obudowa, wyraźne rysy etc.), jednak jeśli chodzi o uszkodzenia i wady niewidoczne gołym okiem, pozostaje nam tylko zaufać słowom sprzedawcy. Warto więc wybrać takiego, który jest naprawdę godzien tego zaufania. Osobiście odradzałbym więc internetowe zakupy za pośrednictwem serwisów z ogłoszeniami, gdyż nie dają one żadnego zabezpieczenia. O wiele lepiej pod tym względem prezentują się portale aukcyjne, które zwykle oferują pewną formę ochrony konsumenta przed nieuczciwymi sprzedawcami (przed podjęciem decyzji o zakupie warto jednak sprawdzić, czy dany produkt spełnia wymagania regulaminu). Warto też zwrócić uwagę, czy oferta, którą jesteśmy zainteresowani, została wystawiona przez firmę, czy też osobę prywatną. W tym pierwszym przypadku przysługują nam dwa tygodnie na zwrot zakupu. W drugim możliwość zwrotu zależy tylko od dobrej woli sprzedającego. W dużo lepszej sytuacji są natomiast osoby, które mogą samodzielnie sprawdzić stan telefonu przed zakupem. Podstawowa kontrola powinna objąć dokładne oględziny obudowy (jeśli jakość wykonania budzi jakiekolwiek wątpliwości, lepiej odpuścić sobie zakup), test działania ekranu dotykowego i wszystkich fizycznych przycisków, wykonanie próbnego połączenia telefonicznego (zarówno normalnie, jak i w trybie głośnomówiącym), zrobienie zdjęcia i nagranie filmu obiema kamerkami, uruchomienie wibracji (np. poprzez włączenie trybu cichego), sprawdzenie akcelerometru (np. włączając klawiaturę i przekręcając iPhone'a na bok), GPS oraz łączności z internetem (w miarę możliwości zarówno przez wi-fi, jak i 3G/LTE). W trakcie wszystkich powyższych testów należy cały czas obserwować, czy dany egzemplarz działa płynnie i nie przegrzewa się w trakcie użytkowania, co może wskazywać na uszkodzone bądź wadliwe komponenty. Ważną a często bagatelizowaną rzeczą jest też czujnik LCI, który poinformuje nas o tym, czy iPhone został kiedyś zalany. Jego umiejscowienie i wygląd różnią się w zależności od modelu, dlatego też po dokładne instrukcje korzystania z tego elementu odsyłam na stronę pomocy technicznej Apple. Jeśli podczas oglądania telefonu mamy dostęp do dodatkowych akcesoriów, możemy sprawdzić, jak działa złącze lightning/30-Pin i wyjście słuchawkowe oraz jak telefon radzi sobie z łącznością Bluetooth. Na koniec warto też poświęcić chwilę na sprawdzenie stanu baterii, która jest jednym z najważniejszych, ale też jednocześnie najmniej żywotnych komponentów współczesnych smartfonów. Jej pojemność maleje bowiem z biegiem czasu, zmuszając nas do coraz częstszego ładowania urządzenia. Według zapewnień firmy Apple bateria w iPhonie po 500 pełnych cyklach ładowania powinna zachować 80% pierwotnej pojemności. W praktyce oznacza to, że przeciętny użytkownik zauważy wyraźne „starzenie się” baterii dopiero po dwóch (lub więcej) latach użytkowania. Nie można jednak wykluczyć tego, że poprzedni właściciel telefonu był użytkownikiem ponadprzeciętnym, który wyciskał z baterii siódme poty i wyrabiał kilka cykli ładowania na dobę. W takim przypadku może się okazać, że w miarę świeży i dobrze prezentujący się iPhone kryje w sobie dogorywający już akumulator. By uniknąć takiej sytuacji, warto przed zakupem zainstalować i uruchomić jedno z wielu dostępnych darmowych narzędzi diagnostycznych (np. Battery Percentage), które pokaże nam aktualny stan baterii oraz ilość przeprowadzonych do tej pory cykli ładowania. Akcesoria Bardzo rzadko zdarza się, by ktoś sprzedawał „gołego” iPhone'a. Większość ofert obejmuje też dodatkowe akcesoria. Warto jednak pamiętać o tym, że ze względu na dość wysoką cenę oryginalnych produktów firmy Apple, wielu użytkowników decyduje się na korzystanie z tańszych zamienników lub podróbek. O ile w przypadku słuchawek, pokrowców czy osłon nie stanowi to większego problemu, o tyle nieoryginalne ładowarki mogą powodować całkiem realne zagrożenie dla bezpieczeństwa użytkownika. Gorsze wykonanie i brak odpowiednich zabezpieczeń zwiększają bowiem ryzyko porażenia prądem lub nawet wywołania pożaru. Niestety, podrabiane ładowarki są często bardzo trudne do rozpoznania. Zwykle różnią się one od oryginalnych akcesoriów jedynie kilkoma drobnymi szczegółami, takimi jak brak napisu „designed by Apple in California” czy numeru seryjnego. Najbezpieczniej jest więc porównać ładowarkę dołączoną do kupowanego iPhone'a z inną, pochodzącą z pewnego źródła (w ostateczności może posłużyć nam do tego zdjęcie). Podsumowanie Powyższe porady powinny pomóc Wam uniknąć najczęstszych problemów z używanymi iPhone'ami. Kupując telefon z drugiej ręki, warto jednak pamiętać o tym, by zawsze kierować się przede wszystkim zdrowym rozsądkiem, unikając podejrzanie tanich ofert i szemranych propozycji (zwłaszcza w przypadku transakcji internetowych). Czasem lepiej dołożyć nieco więcej pieniędzy do droższego, ale za to pewniejszego zakupu, niż stać się żywym dowodem na to, że „chytry dwa razy traci”. Artykuł został pierwotnie opublikowany w MyApple Magazynie nr 8/2016 Magazyn MyApple w Issuu
Przeglądając oferty sprzedaży na portalach aukcyjnych spotkać możemy zastrzeżenia gwarancyjne o takiej treści: Przypomnijmy na początku, że co do zasady kupującego chronią dwie instytucje prawne, posiada on dwa rodzaje uprawnień do dochodzenia roszczeń z tytułu wad kupionej rzeczy: gwarancję oraz rękojmię. Gwarancja jest dobrowolnym zobowiązaniem producenta (lub rzadziej sprzedawcy) rzeczy do jej naprawy lub wymiany w razie wystąpienia wady. Rękojmia natomiast jest zobowiązaniem ustawowym dotyczącym tylko sprzedawcy, który na jej podstawie odpowiada za wady sprzedanej rzeczy i powinien w zależności od konkretnego przypadku wadliwą rzecz naprawić, wymienić na nową lub ewentualnie zwrócić kupującemu uiszczoną cenę (odstąpienie od umowy). Wydaje się, że w społeczeństwie bardziej zrozumiała jest koncepcja gwarancji, która funkcjonuje z różnymi zmianami jeszcze od czasów tzw. słusznie minionych, czyli PRL-u. Jeżeli coś się zepsuje, to szukamy „karty gwarancyjnej” w nadziei, że okres gwarancyjny jeszcze nie minął i odsyłamy zepsutą rzecz bezpośrednio do jej producenta. Tak to działało kiedyś – i tak działa w zasadzie do dziś. Jest dobrowolna (fakultatywna), może jej udzielić producent, a także i sprzedawca na określonych przez siebie warunkach i na wyznaczony przez siebie czas. Jeśli tego ostatniego nie określi, będzie obowiązywał 2-letni okres gwarancyjny. Tymczasem rękojmia pojawiła się w naszym systemie później i ukształtowana została na zasadach prawa unijnego. Z tytułu rękojmi możemy swoje roszczenia (np. żądanie wymiany) kierować nie do producenta rzeczy, lecz do tego, który nam ją sprzedał. Termin jest ustawowo dwuletni. W przypadku stosunków między przedsiębiorcami a konsumentami nie można rękojmi wyłączyć, można ją jedynie ograniczyć. Takim ograniczeniem jest możliwość skrócenia okresu rękojmi do roku – jeśli sprzedawana rzecz jest używana. Przechodząc do głównego tematu – czego najczęściej dotyczy tzw. gwarancja rozruchowa i serwisowa? Pojęć tych nie znajdziemy w przepisach prawa, gdyż w tych mowa jest jedynie o ogólnej gwarancji. Zostały one stworzone przez sprzedawców w celu ograniczenia własnej odpowiedzialności za sprzedawane rzeczy, które można określić jako pochodzące z drugiej ręki. Czyli używane, choć w przypadku sklepów najczęściej chodzi o produkty tzw. powystawowe, opisywane jako noszące drobne cechy używania (bo były np. okazywane klientom sklepu stacjonarnego). Drugim przykładem są towary z dopiskiem „refurbished”, czyli z braku lepszego tłumaczenia – odnowione. Na przykład używane telefony komórkowe poddane zabiegom renowacyjnym typu wymiana obudowy oraz baterii. Rzecz w tym, że te przedmioty z pewnością były objęte gwarancją producenta, której bieg rozpoczął się z chwilą sprzedaży pierwszemu kupującemu i której okres już minął. W takiej sytuacji sprzedawca, będąc świadomym iż nie sprzedaje rzeczy fabrycznie nowej lecz używaną (bądź odnowioną) znacznie ogranicza udzielaną tym razem przez siebie gwarancję. Albo tylko do pierwszego uruchomienia (rozruchowa) w celu sprawdzenia działania – na czym odpowiedzialność sprzedawcy się kończy, albo na krótki okres (serwisowa) typowo jednego miesiąca. I może to robić, bo jak już wspomnieliśmy gwarancja jest fakultatywna i może być udzielana na warunkach gwaranta. Pamiętajmy jednak, że obok gwarancji wciąż funkcjonuje rękojmia. Rękojmia dotyczy każdej rzeczy, nie tylko tzw. fabrycznie nowej, ale także używanej. Jeżeli sprzedawcą jest podmiot profesjonalny (przedsiębiorca – sklep), a kupującym jest osoba fizyczna nieprowadząca działalności gospodarczej (czyli konsument), to jedynym ograniczeniem zakresu ochrony z rękojmi może być wyraźne skrócenie jej przez sprzedawcę z ustawowych dwóch lat do jednego roku. Powszechną praktyką wśród sprzedawców jest podkreślanie mocno ograniczonej gwarancji – albo do chwili rozruchu lub do kilku miesięcy, z jednoczesnym podaniem ograniczenia rękojmi do roku „drobnym druczkiem” lub też w ogóle bez wzmianki o rękojmi. W tym drugim przypadku jest to nawet z korzyścią dla konsumenta, gdyż w przypadku rzeczy używanej obowiązywał będzie ustawowy dwuletni termin rękojmi tak samo, jak dla rzeczy nowej. Podsumowując należy stwierdzić, że o ile w przypadku nowej rzeczy kupujący może zastanawiać się nad tym, które uprawnienie jest dla niego korzystniejsze – czy gwarancja producenta, czy rękojmia sprzedawcy, to w przypadku rzeczy używanej zdecydowanie wygrywa rękojmia. Bowiem udzielana gwarancja, czy to nazwana rozruchową czy serwisową, nie jest już pierwotną, oryginalną gwarancją producenta, lecz mocno okrojoną wersją zaproponowaną przez sprzedawcę. Nie ma więc większego znaczenia, czy taka gwarancja dotyczy pierwszego uruchomienia, kilku tygodni czy też miesięcy, ponieważ konsumenta i tak chroni rękojmia za wady fizyczne, obowiązująca przynajmniej przez rok od chwili otrzymania rzeczy. Dla praktycznego przykładu załóżmy więc, że jesteśmy zainteresowani zakupem iPhone’a z drugiej ręki. Ale nie takiego ze śladami używania, tylko w stanie „igła”. Znajdujemy aukcję na popularnym portalu pt. „Jak NOWY iPhone 6S Refurbished” za 1 749 zł, z opisem obejmującym oświadczenie iż „telefon nie posiada śladów użytkowania, wad technicznych ani usterek”. Sprzedawca udziela gwarancji, a jakże, „serwisowej” na okres 1 miesiąca. Czy to oznacza, że jeśli telefon się zepsuje po miesiącu to zostaniemy z dość drogim przyciskiem do papieru? Na szczęście nie – szukamy informacji o rękojmi i znajdujemy informację, że czas na reklamację z tytułu rękojmi wynosi 1 rok. Pamiętajmy, że informacja o ograniczeniu rękojmi do roku jest tylko z korzyścią dla sprzedawcy, bo jej brak w opisie aukcji będzie oznaczał, że rękojmia będzie obowiązywała przez dwa lata. Wynika z tego, że ochrona obejmująca wady fizyczne produktu (przede wszystkim usterki powstałe bez naszej winy) będzie trwała nie jeden miesiąc, a jeden rok. Jej zasady, w tym możliwość wystosowania określonych roszczeń (naprawa, wymiana), będą identyczne jak dla rzeczy nowej. Wystarczy tylko powołać się na rękojmię, a nie na gwarancję. Choć sprzedawcy pewnie liczą na to, że kupujący skupią się na wyeksponowanej informacji o krótkim okresie gwarancji, i raczej nie będą w stanie dochodzić swoich praw z tytułu mniej popularnej i mniej zrozumiałej rękojmi.
Dziekuje za wyczerpujące odpowiedzi. Niemniej jednak dalej nie wiem czy ta gwarancja mi przysluguje czy nie.... Mam nadzieje, ze nie bede musial tego sprawdzac, bo telefon jest sprawny, natomiast wole byc przygotowany na taka ewentualnosc. Ktos powiedzial mi, kto (rzekomo) pracuje w Orange kilkanascie lat, ze wraz z faktura powinienem otrzymac jakas gwarancje. A jesli tego nie otrzymalem to powinienem wystąpić o wystawienie jej duplikatu. Wtedy juz zadnych watpliwosci co do gwarancji byc nie powinno. Im wiecej osob pytam - tym mniej wiem, mam wrazenie....Chyba najlepiej byloby to zweryfikowac, gdybym podjechal do jakiegos salonu Orange lub zapytal konsultanta na infolini. Czy wtedy uzyskal bym jednoznacza i wiarygodna odpowiedz?Pozdrawiam
Wybierając sprzęt elektroniczny lub użytkowy do firmy, bardzo często zwracamy uwagę na długość gwarancji. Dostawcy sprzętu bardzo różnie określają czas obowiązywania gwarancji na oferowane przez siebie produkty. Może to być rok (co jest absolutnym minimum), dwa, trzy, a nawet pięć lat. Bardzo często jednak producenci w opisach reklamujących konkretne urządzenia kuszą nas następującym zdaniem: „Produkt objęty jest dożywotnią gwarancją producenta.” Czy w rzeczywistości wygląda to tak różowo? Dla wielu konsumentów taki komunikat może być główną kartą przetargową i powodem, dla którego kupią właśnie ten sprzęt. Dla innych zaś może być powodem lekkiego zdezorientowania. No bo o co właściwie chodzi? Czy konkretny towar może być naprawiany za darmo bez końca, do momentu śmierci użytkownika? A może do momentu zejścia z rynku producenta sprzętu? Tego typu wątpliwości nie są pozbawione sensu. Niestety również w tym przypadku tak zwana dożywotnia gwarancja, lub niekiedy zwana również wieczystą, u każdego z producentów może oznaczać coś zupełnie innego. Jak to wygląda w praktyce?Zobacz również: Formaty zapisu wideo – na co zwracać uwagę kupując kamerę? Otóż niektórzy dostawcy sprzętu dożywocie w wypadku gwarancji definiują, jako możliwość naprawy lub wymiany zakupionego towaru jedynie do konkretnego momentu. Czyli do kiedy? Otóż do momentu, w którym produkcja konkretnej serii urządzeń nie zostanie zakończona lub do wyczerpania w magazynach zapasów tego sprzętu. Po raz kolejny producenci pokazują, że potrafią grać na własny rachunek. Taka praktyka może postawić nas w dosyć kłopotliwej sytuacji. Jeśli będziemy mieć pecha i urządzenie ulegnie awarii, możemy usłyszeć w serwisie, że niestety, ale gwarancja już nie obowiązuje, gdyż towar nie jest już przez firmę produkowany. Gwarancja ulega unieważnieniu, a my zostajemy z niesprawnym sprzętem na lodzie. Warto więc w przypadku takiej gwarancji dokładnie sprawdzić, jak producent rozumie słowo „dożywotnio” lub „wieczyście”. Na szczęście są na rynku przykłady producentów, którzy serio traktują dane przez siebie pamiętać, że w wypadku tak zwanej dożywotnej gwarancji producent może postawić pewne warunki. Jednym z takich warunków może być na przykład obowiązek rejestracji konkretnego produktu. Tego typu rejestracji najczęściej można dokonać za pomocą odpowiedniego formularza na stronie internetowej. Tylko w ten sposób zgłoszony sprzęt może być objęty wieczystą odpowiedzialnością gwaranta. Warto to sprawdzić po zakupie sprzętu i poświęcić kilka minut na rejestrację. Niestety, istnieje kolejny, dość poważny haczyk związany z gwarancjami wieczystymi. Jeżeli dożywotnią gwarancję kojarzymy, jako nieodpłatne naprawy sprzętu przez wiele lat jego użytkowania, jesteśmy w dużym błędzie. W wielu przypadkach za każdą naprawę dokonywaną w ramach gwarancji dożywotniej będziemy musieli zapłacić. Najczęściej będzie to koszt kilkudziesięciu złotych plus koszty przesyłki. Niestety, po raz kolejny z bólem serca trzeba przyznać, że takie warunki są w pełni zgodne z polskim prawem. Na deser warto przypomnieć, że w większości przypadków regulaminy wieczystej gwarancji mówią o tym, że może z niej skorzystać jedynie nabywca urządzenia. Co to oznacza? Jeśli kupiliśmy sprzęt do firmy z drugiej ręki, o dożywotnich usługach serwisowych możemy Wybieramy telefon do VoIP – co warto mieć na uwadze? Przygotuj się do stosowania nowych przepisów! Poradnik prezentuje praktyczne wskazówki, w jaki sposób dostosować się do zmian w podatkach i wynagrodzeniach wprowadzanych nowelizacją Polskiego Ładu. Tyko teraz książka + ebook w PREZENCIE
Opcje Oznacz jako nowe Zakładka Subskrybuj Wycisz Subskrybuj źródło RSS Wyróżnij Drukuj Wyślij wiadomość e-mail do znajomego Zgłoś nieodpowiednią zawartość Witam,Kupiłem telefon z drugiej ręki. Telefon przez pierwszego właściciela nabyty został w Plusie i chciałbym zmienić ROM na XEO. Czy wgranie samemu bądź przez serwis samsunga niebrandowanego ROMu powoduje utratę gwarancji czy jest to dozwolone?I drugie pytanie, czy jest jakaś szansa na uratowanie telefonu w momencie gdy zostanie on zablokowany przez operatora bo poprzedni właściciel przestanie opłacać rachunki?Chodzi o Galaxy S10 Wszystkie tematy na forum Poprzedni temat Następny temat Opcje Oznacz jako nowe Zakładka Subskrybuj Wycisz Subskrybuj źródło RSS Wyróżnij Drukuj Wyślij wiadomość e-mail do znajomego Zgłoś nieodpowiednią zawartość Opcje Oznacz jako nowe Zakładka Subskrybuj Wycisz Subskrybuj źródło RSS Wyróżnij Drukuj Wyślij wiadomość e-mail do znajomego Zgłoś nieodpowiednią zawartość No właśnie ze znalezionych informacji i podanego wyżej tematu wynika że nie było problemu ze zmianą ROMu na nie brandowany, natomiast dziś po telefonie do serwisu usłyszałem informację iż nastąpiły od niedawna nowe wytyczne i serwisy nie debrandują już telefonów. Chciałbym to jakoś potwierdzić. Opcje Oznacz jako nowe Zakładka Subskrybuj Wycisz Subskrybuj źródło RSS Wyróżnij Drukuj Wyślij wiadomość e-mail do znajomego Zgłoś nieodpowiednią zawartość Opcje Oznacz jako nowe Zakładka Subskrybuj Wycisz Subskrybuj źródło RSS Wyróżnij Drukuj Wyślij wiadomość e-mail do znajomego Zgłoś nieodpowiednią zawartość @emsi, kupowanie telefonu z drugiej ręki od operatora Plus to spore ryzyko. Jeżeli telefon został wzięty na raty to w każdym momencie telefon może zostać zablokowany kiedy raty przestaną być spłacane. Druga ważna informacja jest taka, że klient, który kupił telefon na raty w Plusie nie ma prawa go sprzedać ponieważ urządzenie do momentu zakończenia spłacania rat jest własnością operatora. Z tego co się orientuję to nie ma możliwości debrandingu telefonu z sieci Plus jeżeli w telefonie znajduje się blokada operatora. Do tego dochodzą problemy z uzyskaniem wariantu XEO o czym wspomniał @vdsl2 i w efekcie otrzymujemy negatywną odpowiedź z serwisu. Opcje Oznacz jako nowe Zakładka Subskrybuj Wycisz Subskrybuj źródło RSS Wyróżnij Drukuj Wyślij wiadomość e-mail do znajomego Zgłoś nieodpowiednią zawartość
telefon z drugiej ręki a gwarancja